MDK

Wydawnictwa

SEPARATUM - Piotr Mosoń

Głogów ma szczęście do poetów. I to dobrych, wypada dorzucić, bez ryzyka posądzenia o regionalny nepotyzm, czy schlebianie podyktowane kurtuazją wobec własnego środowiska. W przypadku Piotra Mosonia, mijający rok stanowi uwieńczenie długoletniej przygody z poezją, będącą jednym z przejawów jego licznych, artystycznych wcieleń.


Mimo, iż Piotr tworzy poezję od kilkunastu lat, dopiero teraz doczekał się edytorskiego zaistnienia na miarę swoich oczekiwań i literackich zasług. Jest bowiem w pełni ukształtowanym twórcą, u którego intelekt, wyobraźnia i lingwistyczne zacięcie, znajdują odzwierciedlenie w różnych konwencjach estetyczno – językowych. Potrafi bowiem być liryczny i obrazoburczy, tradycyjny i ponowoczesny, poważny i błazeński, nigdy jednak nie schodzi poniżej pewnego poziomu, gdy literacka prowokacja przestaje być siostrą dobrego smaku, a wulgaryzm – środkiem artystycznego wyrazu.


Wczytując się w wiersze tego zbioru, nie trudno oprzeć się wrażeniu, iż głównym tematem poezji Piotra jest ...poezja. Zostaje mniej lub bardziej bezpośrednio przywoływana w jednej trzeciej wierszy, czy to poprzez próbę określenia jej statusu we współczesnym świecie, „współczesny poeta burzy wodę w szklance słów”, czy warsztatowe wskazówki, „zanim napiszesz własny naucz się czytać między cudzymi”, czy wreszcie ironiczne spojrzenie na własną twórczość, lub raczej twórczą niemoc, wyrażoną w kończącym cykl „bardzo krótkim wierszu o frustracji” przywoływaniu „Już kurwa brak mi słów”. Poezja nie jest traktowana przez autora z nabożnym uniesieniem, nie jest jej przypisywana jakaś szczególna misja, poeta jest raczej antybohaterem, skłonnym pisać requiem, a nie hymn pochwalny ku jej czci. Poeta „szuka po omacku”, zmaga się z rzeczywistością, próbuje rozpętlić wieloznaczność słów, nie potrafi sprostać oczekiwaniom tej, którą kocha, zamiast „Peonii, niezapominajek i zachodów słońca” oferując „pleśń oksymoronów” i „osmolone apostrofy”. W tym autokrytycznym spojrzeniu na własna twórczość wybrzmienia, paradoksalnie , immanentna potrzeba pisania. Poezja zdaje się być wszechstronnym towarzyszem codzienności, intelektualną i językową przygodą.


Poezję Piotra cechuje duży dystans wobec zagadnień natury metafizycznej. Pojawiające się określenia: „męska przestrzeń, a w niej głęboki brak wiary w Boga”, „asceza nie stała się moim rajem”, „Bóg okazał się sprzedawcą bubla”, odzwierciedlają sceptycyzm poety w odniesieniu do transcendencji, czy eschatologii. Nieprzypadkowo znalazł się w zbiorze wiersz poświęcony Panu Cogito. Jest on analitycznym komentatorem rzeczywistości, wybierającym rozum na przewodnika po złożonej strukturze świata. Spotykamy również w tomiku urocze wiersze poświęcone żonie, teksty zainspirowane muzyczno – literackimi fascynacjami, celne dopiski do rzeczywistości, błyskotliwe lingwistyczne impresje. Wszystko to tworzy niezwykle atrakcyjny materiał poetycki,który na pewno doczeka się głębszych, krytycznych opracowań.


Nagroda Główna II Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Janusza Różewicza w ramach Różewicz Open Festiwal Radomsko (2010 r.)