MDK

Wydawnictwa

WYPUŚĆ MNIE WYPUŚĆ - Agnieszka Marek

Oni wszyscy patrzą. Ty jeden mnie widzisz.


Zaczyna się PRAWIE BAŚNIOWO. Lecz szybko w świat dorosłych przenoszą nas „zabłocone dorosłością uda”. I choć błyśnie jeszcze czasem okruch lodu Kaja, choć mignie zatroskana twarz kochającej go dziewczynki (bez szans w porównaniu z Królową Śniegu, mimo że „W końcu Gerda była pierwsza”), to w zapisywaniu dojrzewania i dojrzałości nie ma miejsca na bajki.


Są za to kolejne PODRÓŻE – do niego, od niego i z nim; a częściej bez niego. Puste dworce, zatłoczone lotniska. Świadomość innych z nim. I z nią. Dorosłe bezwzględne zacieranie wspomnień i zapachów. I trochę wstydliwe marzenia. 


Jest codzienne zmaganie się z zaimkami. A także strach przed słowami. I swoiste tabu językowe, czyli zastępowanie, oswajanie słów (wszak „Poliamoria to takie słowo, natomiast myśl / o trójkącie wydaje się nieprzyzwoita”).


Słowa, które kaleczą. I którymi doskonale można się odszczeknąć. To znów odwrócić role i kilka wersów czy kilka wierszy dalej ze skrzywdzonej zmienić się w bezwzględną, która już nie zawaha się skrzywdzić, oszukać ("Na razie możesz oblizać palce, usiąść bezpiecznie/daleko i patrzeć albo pisać żałosne wierszyki o niespełnionej miłości”).


Nierzadko również znajdziemy tu zabawę słowem. Choć częściej będzie to zgrabna ucieczka – w wieloznaczność. W przemilczenie. W rolę. Raz drapieżnej, niezależnej, oceniającej (choćby i współczesną – pożal się Boże – poetessę), to znów rolę starającej się podobać... wciąż poddawanej ocenie („Przecież wiesz, że sprawdzi twoje uda, czy nie straciły jędrności”). Czy – jak w cyklu o PERLE – rolę cudownie bezwstydnej w odkrywaniu TAJEMNIC VERMEERA („Nawet nie musisz mówić, że czekasz w pracowni”), oddanej i zapatrzonej w mistrza („choć niderlandzki wciąż kaleczy ucho”), a już po chwili pytającej: w imię czego? Zmysłowości dotyku? (Ależ „Gładkość języka jest bezkonkurencyjna”). W imię piękna? Utrwalenia w słowie, obrazie? („Czekam i właściwie nie chcę nawet Vermeera”).


Słowa zamknięte w wersy. Budujące obrazy. Złożone w wiersze (często kończące się mocną pointą), które czasem dopowiadają historię rozpoczętą w innych, dodają barw wcześniejszym, rzucają nowe światło, zmieniają perspektywę patrzenia – by ostatecznie złożyć się w dojrzałą, dopracowaną, przemyślaną całość.


Dojrzałość, spójność i umiejętność zapisania własnym językiem wciąż na nowo powracających w poezji tematów (miłości, samotności, pożądania, spełnienia i niespełnienia) zdecydowały, że to właśnie tomik "Wypuść mnie, wypuść" Agnieszki Marek trzymają teraz Państwo w ręku. To głoś dojrzałej, mądrej współczesnej poetki, którą z przyjemnością rekomenduje Państwu jury V Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Janusza Różewicza (2013 r.) – w składzie Bohdan Zadura, Ireneusz Kaczmarczyk i pisząca te słowa.



Dorota Koman